Kamień milowy firmy – osobista wiadomość od prezesa Mike’a Collinsa

Jako że zbliża się dziesiąta rocznica naszego powstania, chciałbym skorzystać z okazji i zastanowić się nad swoją historią oraz tym, jak doprowadziła mnie ona do obecnego stanowiska, czyli funkcji prezesa LifeWave. Najpierw cofnijmy się do początkowego etapu mojej kariery.

Po ukończeniu Uniwersytetu Notre Dame i odbyciu służby w amerykańskiej armii znalazłem zatrudnienie na kierowniczym stanowisku w dziale sprzedaży w Procter and Gamble. Kilka lat później trafiłem do PepsiCo, gdzie koniec końców awansowałem na stanowisko wiceprezesa działu sprzedaży.

Dalej rozpoczął się ważny rozdział w mojej karierze – zajmowałem stanowiska kierownicze w dwóch największych i najlepiej prosperujących firmach z branży marketingu sieciowego. Nauczyłem się wtedy zupełnie nowego podejścia do zarządzania – takiego, które zachęca i motywuje ludzi do odkrycia w sobie wspaniałości, o której nawet nie wiedzieli.

Widziałem, że ludzie mogą uzyskać niesamowity poziom dochodu, podróżować po świecie, dostawać premie i wyróżnienia, co możliwe jest tylko w branży marketingu sieciowego. W tym czasie udzielałem się też w Stowarzyszeniu Handlu Bezpośredniego (DSA) i pełniłem funkcję członka zarządu Fundacji Edukacji Sprzedaży Bezpośredniej.

Wtedy też zdecydowałem się zostać konsultantem generalnym dla różnych firm związanych z marketingiem sieciowym. Również w tym czasie odebrałem ważny telefon od pierwszego lidera LifeWave. Firma istniała wtedy tylko od roku i świetnie wystartowała, ale on wiedział, że mógłbym im pomóc odnieść większy sukces w przyszłości.

Zanim poznałem Davida, wziąłem udział w spotkaniu LifeWave w Orange County, w Kalifornii, podczas którego otrzymałem opakowanie plastrów Energy Enhancer. Skorzystałem z nich następnego dnia i miały ona zaskakująco pozytywny wpływ na poziom jasności mojego umysłu oraz energii. Już wtedy wiedziałem, że muszę w to wejść!

Miesiąc później David przeniósł siedzibę firmy do San Diego, gdzie poszliśmy na lunch w dzielnicy La Jolla. Niesamowite zdolności komunikacyjne Davida oraz jego gorąca wiara w swoją technologię przekonały mnie do działania. Tydzień później wysłałem mu wiadomość o treści: „Czas zacząć zbierać siły!”.

W rezultacie zaproponował mi pozycję wiceprezesa, a w styczniu 2006 roku zostałem prezesem LifeWave. Razem z Davidem pracowaliśmy, aby zbudować personel, zadbać o rynki europejskie, rozwinąć kluczowe funkcje oraz stworzyć wizerunek publiczny, który podkreśli treść, a nie formę. W naszym przypadku była to naturalna ewolucja związana z efektywnością naszych produktów.

Tak jak każda świetna spółka, tak i nasza, oparta jest na korzystnym dla obu stron zestawie talentów i umiejętności. Zainteresowała mnie technologia LifeWave, rzetelność, wiarygodność i błyskotliwość Davida. Wiedziałem też, że LifeWave było gotowe do ekspansji światowej.

Z drugiej strony Davidowi zależało na mojej pomocy, doświadczeniu i zdolnościach przywódczych. Miałem kontakt z DSA, dostawcami usług i wieloma innymi, a także ogromne doświadczenie w pracy z liderami z branży. Do tej pory była to też niesamowita przygoda!

Po dziesięciu owocnych latach LifeWave wciąż robi wrażenie nowej firmy i szczerze wierzę w to, że najlepsze jeszcze przed nami. Moje doświadczenie nauczyło mnie, że to ludzienaprawdę największą wartością w każdej firmie związanej z marketingiem sieciowym.

Dziękuję wszystkim Członkom, bez których nasz sukces nigdy nie byłby możliwy. Oby przyszłość LifeWave była świetlana, pełna sukcesów i mocy przemian!